Kilka słów wstępu:
Mamy 1 stycznia 2018 roku, data magiczna, dzień kiedy zaczynam swoje codzienne (zobaczymy ;) ) wpisy o mojej drodze w walce z otyłością. Jest to dla mnie forma prowadzenia dzienniczka ćwiczeń, forma motywacji, wylewania żali i wyładowania frustracji.
Mam 35 lat, 176cm wzrostu i w tej chwili 92 kg wagi.
Rok temu ważyłem 100kg (stąd nazwa tego bloga), więc jak widać już trochę udało mi się zrzucić.
Proces ten nie był jednostajny, były wzloty, były upadki. Szczerze mówiąc jestem teraz w najlepszej formie od 10? 15 lat? Ale podobnie jak z jedzeniem, tak z odchudzaniem, z czasem apetyt rośnie.
Mam dwa cele na najbliższy rok, pierwszy to jest zejście z wagą do 80kg. Raptem 1 kg miesięcznie, nie wydaje się to dużo, szanse są, zwłaszcza, że zostanie mi i tak "zapas" do osiągnięcia optymalnej wagi w okolicach 70 kg (ale to na przyszły rok ;) ).
Drugi, to wykonać 40 000 pompek. Średnio wychodzi 110 pompek dziennie, ale zakładam że będzie to ciężkie do spełnienia, dlatego w soboty i niedziele planuję robić 200 pompek, aby uzbierać sobie zapas na dni odpoczynku oraz potencjalnej choroby, kontuzji czy innych zdarzeń losowych. Ten cel jest opcjonalny i nie wiem czy uda mi się wykonać choć 50% planu.
Jak chcę to osiągnąć:
To tyle na teraz.
Jest 4:08 1 stycznia 2018- ZACZYNAMY!
Mamy 1 stycznia 2018 roku, data magiczna, dzień kiedy zaczynam swoje codzienne (zobaczymy ;) ) wpisy o mojej drodze w walce z otyłością. Jest to dla mnie forma prowadzenia dzienniczka ćwiczeń, forma motywacji, wylewania żali i wyładowania frustracji.
Mam 35 lat, 176cm wzrostu i w tej chwili 92 kg wagi.
Rok temu ważyłem 100kg (stąd nazwa tego bloga), więc jak widać już trochę udało mi się zrzucić.
Proces ten nie był jednostajny, były wzloty, były upadki. Szczerze mówiąc jestem teraz w najlepszej formie od 10? 15 lat? Ale podobnie jak z jedzeniem, tak z odchudzaniem, z czasem apetyt rośnie.
Mam dwa cele na najbliższy rok, pierwszy to jest zejście z wagą do 80kg. Raptem 1 kg miesięcznie, nie wydaje się to dużo, szanse są, zwłaszcza, że zostanie mi i tak "zapas" do osiągnięcia optymalnej wagi w okolicach 70 kg (ale to na przyszły rok ;) ).
Drugi, to wykonać 40 000 pompek. Średnio wychodzi 110 pompek dziennie, ale zakładam że będzie to ciężkie do spełnienia, dlatego w soboty i niedziele planuję robić 200 pompek, aby uzbierać sobie zapas na dni odpoczynku oraz potencjalnej choroby, kontuzji czy innych zdarzeń losowych. Ten cel jest opcjonalny i nie wiem czy uda mi się wykonać choć 50% planu.
Jak chcę to osiągnąć:
- Dieta - najważniejsza rzecz której nauczyłem się w 2017r.
Złej diety nie da się przepracować na bieżni/ siłowni/ na boisku/ na rowerze. A w zasadzie nie da się, jeżeli prowadzi się normalny tryb życia, nie podporządkowany tylko i wyłącznie sportowi.
Ja osiem godzin pracuję przed komputerem, kolejna godzina to siedzenie w aucie. więc jak widać nie mogę na trening poświęcić za dużo czasu, odpowiednia dieta to konieczność. - Trening - ok, dieta redukuje masę, ale ja nie chcę tracić masy, chce tracić tłuszcz! Aby to osiągnąć muszę nieustannie stymulować moje mięśnie do pracy. Nie robię tego w czasie pracy zarobkowej, muszę więc poświęcić na to dodatkowy czas. Od niedawna uczęszczam na zajęcia z Karate oraz Jiu Jitsu - oba sporty to tradycyjne sztuki samoobrony, ale zdecydowanie różniące się. Pierwsza to walka stojąca, druga to obalenia i walka w parterze. Pierwsza, w moim odczuciu zaczynającego tę piękną przygodę amatora, to koncentracja i eksplozywność ruchów, druga to gibkość i wytrzymałość.
Dodatkowo, w dni wolne od treningów, planuję wykonywać ogólnorozwojowe ćwiczenia w domu. Głównie kalenistyka, czyli ćwiczenia z ciężarem własnego ciała, czasem z ciężarami, a czasem pobiegać czy wyskoczyć na rower lub basen. - Przypominać sobie o moim celu i ciągle motywować prowadząc tego bloga.
To tyle na teraz.
Jest 4:08 1 stycznia 2018- ZACZYNAMY!
Komentarze
Prześlij komentarz